powrót



magia świąt?

admin

magia świąt?

| 2007-12-19 | 21:11:46
Nie czuję, no nic zupełnie. O tym, ze święta już za moment przypominają mi jedynie światełka na ulicach, mikołaje i gwiazdki na witrynach i świąteczna treść magazynu Intercity „W podróży”…  Dziś poczułam klimat na króciutką chwilę, kiedy na Szpitalną wniesiono choinkę, której zapach rozpełzł się po okolicach. No i jeszcze kiedy z wywieszonym językiem biegałam po złotych tarasach próbując wykorzystać te 1,5 godziny przed odjazdem pociągu na znalezienie prezentów (nie mam jeszcze nawet pół jednego, nie miałam kiedy). Nie znalazłam nic co przekonałoby mnie na tyle aby wyciągnąć portfel, no ale jeśli zważyć, że tak właściwie połowę czasu spędziłam na chodzeniu obok sklepów i gadaniu przez telefon (jedynie ułamek z tego prywatnie) to w sumie nie ma się co dziwić. Prezenty nie najważniejsze, ale … No właśnie – i dostać jakiś upominek, choćby najdrobniejszy, miło i dawać innym również. Z tym tylko, że jednak wolę okazje bardziej spersonalizowane, niż takie kiedy nagle w jednym i tym samym momencie trzeba wymyślić i zakupić prezenty dla wszystkich najbliższych (i dodatkowo ROBIĄ TO WSZYSCY NARAZ - dziki tłum w każdym sklepie) – i czasu brak i kasy (tak wiem, że mogłam sukcesywnie od października, czy września nawet) i ciągle zastanawiam się o kim jeszcze zapomniałam - dziś sobie uświadomiłam, że Babci na ten przykład i przypomniałam sobie, że w wigilie Mama ma również imieniny o których notorycznie się zapomina (urodziny z kolei ma zaraz obok Wszystkich Świętych, wiec też w momencie kiedy wszyscy myślami są bliżej grobów, niż jubileuszu).

No i tak moje przygotowania do świąt polegają na razie na nerwowym zastanawianiu się co i komu podarować i kiedy ja z tym zdążę (a przecież kupowanie prezentów bliskim powinno być przyjemnością, powinnam się tym delektować… tiaa.. tylko kurcze nie w tym tempie – to jak jedzenie pysznego, wykwintnego dania z plastikowego pojemnika w czasie biegu z miejsca na miejsce)

Pęd w pracy nie ustał jak na razie. Przychodzę do domu wieczorem i dopiero wtedy orientuję się, że przez cały dzień nie zjadłam nic, bo zapomniałam w biegu, no ale jeszcze tylko dziś (dziś akurat wyjątkowo pyszny obiadek, bo jak jestem w Wawie to staram się nie odmawiać sobie wizyty w Greenwayu) i jutro i pojutrze i …. nadejdzie w końcu upragnione wolne - ponad tydzień z dala od wszelkich spraw służbowych. Aktualna sytuacja już mi nieco na mózg siada. Kilka dni temu, jak wróciłam z kolejnego (i ostatniego w tym roku alleluja) szkolenia to mi się w nocy przyśniło, ze prowadziłam szkolenie w domu, w moim pokoju i co więcej po szkoleniu uczestnicy w tymże pokoju nocowali i budziłam się (połowicznie) kilkakrotnie we własnym łóżku, bojąc się nogę poza kołdrę wystawić, bo przecież tam wszędzie dookoła uczestnicy i schizę miałam, ze jak ja teraz nago wstanę i do łazienki przejdę rano. Tak mnie ten sen zmęczył, ze rano zaspałam i w pracy byłam prawie 2 godziny po czasie.

Reszty z tego co się działo ostatnio w tej chwili nie pamiętam. Pamięć mi ostatnio nieco szwankuje i aby wiedzieć co robiłam wczoraj patrzę w kalendarz. Dziś podczas krótkiego prezentowego tournee zdarzyło mi się ze trzy razy, że wymyślałam sobie cos na prezent, szłam w kierunku konkretnego sklepu, wchodziłam i …. nie pamiętałam po co. I błąkałam się kilka dobrych chwil między półkami zanim przypomniałam sobie w jakim celu tu jestem. Zmęczenie czy Alzheimer?

Pierwsza notka w nowym blog.pl.... Jak na razie z jednej strony wolę stare, proste, znane i dobre narzędzie, a z drugiej ... mam to w sumie gdzieś. Jak mi notkę doda normalnie to może być. No i kończę bo mi sie komputer rozładowuje i jeszcze chwila a juz nie zdążę i zdechnie..... Pozdrowienia z pociągu, chwilowo z Poznania.

----
aktualizacja po kilku chwilach
yyy... co to ja chciałam. Po pierwsze - zmieniłam wagon, bo się w Poznaniu spora część miejsc zwolniła i mam gniazdko, tak więc komputer mi nie zdechnie do samego Wrocławia.
Po drugie i ostatnie - jednak nie rozumiem tego nowego systemu blogowego. Nie wiem na ten przykład jak dokonac takiej rzeczy (prostej jak bydowa cepa w starym) jak zmodyfikowanie notki i zapisanie jej w formie zaktualizowanej. Nie widzę przycisku "zapisz zmiany" albo "aktualizuj" albo cos... a jak wciskam "Publikuj" to dodaje mi kolejna notkę - tyle że następna jej wersję :. Poza Publikuj mam do wyboru jeszcze "wyczyść" (no to to chyba nie) i "Podgląd" (nie wydaje mi się).

Hmm.... kliknęłam "Publikuj" i teraz jakims cudem działa jak powinno i nie dodaje mi klonów.

O i proszę - Jachu dobry na wszystko :). No to juz wiem czemu mi klonowało a teraz nie klonuje. Wyjść z edytora-> przejść do starych notek -> edytowac wybraną i na koniec Publikować. Voila :)
ja-charlotte
skomentuj (5) | up | down